Gościem Sebastiana Dubinieckiego, prowadzącego podcast „Zyskowna Strona”, jest Michał Stanek – prezes Q Value S.A., związany z rynkiem kapitałowym od ponad 20 lat. Rozmowa dotyczy tego, jak przetrwać krach na giełdzie i własną euforię, czym fundusz różni się od inwestora indywidualnego i dlaczego emocje zawsze będą rządzić portfelami. Odcinek nagrano tuż przed czerwcowym debiutem SpaceX na Nasdaq w 2026 r.
Artykuł przedstawia opinie gościa podcastu. Nie jest rekomendacją inwestycyjną.
Czy inwestor indywidualny może wygrać z dużym funduszem?
Zdaniem Michała Stanka – tak. Reguły są te same, ale duży gracz ma paradoksalnie trudniej. Gość podaje przykład funduszu małych i średnich spółek (sWIG80, mWIG40), którego statut – czyli „biblia funduszu” określająca politykę inwestycyjną – nakazuje być zaangażowanym np. w 70–80 proc. Gdy aktywa mocno spuchną, na płytkim rynku zaczyna brakować sensownych spółek do kupienia.
- Inwestor indywidualny: kupuje tylko spółkę A, która mu się podoba, a spółki B nie musi dotykać; gdy przychodzi krach, może stać z boku.
- Fundusz otwarty (FIO): napływy i odpływy klientów wymuszają zakupy i sprzedaże – czasem trzeba zamknąć dobrą pozycję, żeby oddać pieniądze.
- Fundusz autorski lub zamknięty: jeśli statut pozwala na zaangażowanie od 0 do 100 proc., zarządzający może trzymać gotówkę mimo napływów.
Gość wskazuje też bezpiecznik, często źle odbierany: zamknięcie funduszu na nowe wpłaty, które chroni obecnych uczestników przed kupowaniem na siłę. Odkupień z kolei nie można wstrzymać „bo się nie podoba” – tylko wtedy, gdy aktywów nie da się sprzedać ani wycenić. Jako świeży przykład w rozmowie pada BlackRock, który w 2026 r. ograniczył wypłaty z funduszu kredytu prywatnego do statutowego limitu 5 proc.
Ja obiecuję, że krach przyjdzie, tylko nie wiem kiedy. Jako inwestor indywidualny mogę wtedy być poza rynkiem i obserwować.
Jak działa fundusz od środka i dlaczego nie wychodzi z pozycji jednym kliknięciem
Duża pozycja nawet w płynnej spółce, jak Orlen, wymaga rozplanowania wyjścia, bo agresywna sprzedaż sama zbije kurs. Dlatego fundusze wybierają płynne aktywa i ograniczają zaangażowanie w pojedynczą spółkę – gość podaje przykładowy limit 2 proc. portfela, co przy 100 mln zł oznacza co najmniej 50 spółek.
Dochodzą do tego listy restrykcyjne, czyli wykazy spółek, których pracownicy instytucji nie mogą handlować z powodu dostępu do informacji poufnych (np. przy IPO czy ABB – przyspieszonej budowie księgi popytu). Przewagą funduszu jest natomiast z góry spisana polityka inwestycyjna, która działa jak mapa drogowa i odcina część emocji.
Jak kupować, gdy na rynku panuje panika?
Gość jest aktywny na rynku od 1998 r., więc szybko zderzył się z pęknięciem bańki dotcomów. Miał wtedy program systematycznego oszczędzania: co miesiąc stała kwota, np. 100 zł, kupowała coraz więcej jednostek funduszu. Gdy rynek odbił, uśrednione zakupy szybko zarobiły. To nauczyło go dystansu i traktowania spadków jako okazji.
Podczas pandemii, gdy WIG20 zszedł w okolice 1300 pkt, publicznie mówił, że kupuje długie kontrakty na ten indeks, a także akcje linii lotniczych – w kontrze do rynku.
Albo będzie koniec świata i niczego nie będzie, albo trzeba to jak zawsze wykorzystać do kupowania. Mało kto ma wtedy odwagę, ale trzeba się przemóc.
Inny przykład to LPP po ataku krótkoterminowego gracza w 2024 r. (raport Hindenburg Research, po którym kurs spadł o ok. 35 proc.). Gość wysłuchał konferencji spółki, uznał, że „kupuje tę historię”, i dokupił akcje poniżej 14 tys. zł – według niego kurs doszedł później do ok. 23 tys. zł, czyli niemal podwoił wartość.
Ostrzega jednak przed brawurą. 24 lutego 2022 r., w dniu inwazji Rosji na Ukrainę, miał 12 długich kontraktów na WIG20. Przeczekał, dopłacił do depozytu (margin call – wezwanie do uzupełnienia zabezpieczenia) i po weekendzie wyszedł na plus, ale tylko dlatego, że miał zapas. Stąd rada, by nigdy nie pakować się „pod korek”. Do tego dochodzi ryzyko zawieszenia handlu: po zamachach 11 września giełdy w Nowym Jorku stały kilka dni, a w czasie Arabskiej Wiosny – według gościa – fundusze z regionu wstrzymały odkupienia na około trzy miesiące.
Dlaczego euforia jest drugą twarzą strachu?
Według Michała Stanka euforia i strach to te same uczucia na dwóch biegunach – i przechodzą jedno w drugie w pół sekundy. Maszyną nie będziemy, ale możemy nauczyć się czytać siebie: rozpoznać moment, w którym decyzję podejmuje emocja, a nie my.
Emocji się nie pozbędziemy i dobrze, bo inwestowanie, jak życie, jest emocjonalne. Odcinajmy tylko skrajności i uczmy się czytać siebie.
Klucz to horyzont. Gość pyta: jeśli zainwestowane 100 tys. zł jest dziś warte 60 tys., panikujesz czy dokupujesz? Przy horyzoncie 10–20 lat, a nie „statystycznych dwóch kwartałów”, minus 40 proc. boli dużo mniej.
Kotwiczenie na cenie – jak się przed nim bronić
Kotwiczenie to przywiązanie do ceny zakupu lub wymarzonego poziomu – czekamy na powrót do 125, choć kurs spadł do 80, albo nie sprzedajemy przy 199, bo „celem było 200”. Rynek tych poziomów nie zna. Gość przypomina matematykę: spadek o 50 proc. wymaga 100 proc. wzrostu, by wrócić do punktu wyjścia. Jego test jest prosty:
- Czy kupiłbyś to dziś po tej cenie? Jeśli twarde dane mówią, że tak – dokup zgodnie ze strategią.
- Czy dane wskazują „szrot”? Jeśli tak – sprzedaj, zamiast czekać na powrót do ceny zakupu.
Czym jest strategia core-satellite i ile spółek mieć w portfelu?
Gość sam stosuje podejście core-satellite: 70–80 proc. portfela to stały „kręgosłup”, a 20–30 proc. to część satelitarna na oportunistyczne okazje, które mają działać jak lekki booster wyników.
W sprawie dywersyfikacji ma jasne zdanie: nie jedna spółka, ale też nie więcej niż 20–25 pozycji – powyżej tego progu dywersyfikacja przestaje działać. Musi być realna – z różnych sektorów. Z tezą, że dywersyfikacja tylko ogranicza zyski, fundamentalnie się nie zgadza: na giełdę idzie się także po to, by ograniczać straty.
| Portfel 100 tys. zł | Spadek jednej spółki o 20% | Wpływ na portfel |
| Jedna spółka za 100 tys. zł | -20 tys. zł | -20% |
| Dziesięć spółek po 10 tys. zł | -2 tys. zł | -2% |
Czy SpaceX i geopolityka to powód do nerwowych ruchów?
Przed debiutem SpaceX gość nie wykluczał ani podwojenia, ani przepołowienia kursu. Za wzrostem przemawiały nadsubskrypcja i szybkie wejście do indeksu Nasdaq-100 (po 15 sesjach), co wymusza zakupy funduszy ETF i benchmarkowych. Przeciw – bardzo wymagająca wycena, oparta bardziej na wizji niż na bieżącej gotówce, oraz kolejne gigantyczne IPO (OpenAI, Anthropic), które mogą wysysać kapitał z rynku. Dla porządku: SpaceX ma przychody (18,7 mld USD w 2025 r.), ale wykazywał stratę netto. Po debiucie (135 USD, +19 proc. pierwszego dnia) kurs do końca lipca spadł o około połowę od szczytu.
Geopolityka gra dziś pierwsze skrzypce, bo świat przechodzi do układu dwóch mocarstw – USA i Chin. Mimo to Michał Stanek radzi nie reagować emocjonalnie na każdy wpis Donalda Trumpa: gra pod krótkoterminowe komunikaty to loteria, a wszystkie konflikty i kryzysy kiedyś się kończą. Lepiej trzymać trochę gotówki na okazje.
Książka „Czy stać Cię, żeby nie inwestować?”
W rozmowie pojawia się też książka gościa „Czy stać Cię, żeby nie inwestować?” o błędach, emocjach i narzędziach w inwestowaniu. Katalizatorem były zajęcia na Executive MBA, gdzie z 20 osób inwestowały dwie. Autor podkreśla, że to nie poradnik „jak z 1000 zł zostać milionerem”. W czasie nagrania była w redakcji; obecnie jest już w sprzedaży na stronie michalstanek.com.
Podsumowanie
- Fundusz ma trudniej niż inwestor indywidualny: statut i przepływy klientów wymuszają zakupy i sprzedaże, a mały gracz może stać z boku.
- Krach na giełdzie jest według gościa pewny, niepewny jest tylko jego termin – spadki warto wykorzystywać do dokupowania, jeśli ma się długi horyzont i wolną gotówkę.
- Emocji nie da się wyeliminować; trzeba nauczyć się rozpoznawać, kiedy decyduje euforia lub strach.
- Przed kotwiczeniem chroni pytanie: czy kupiłbym to dziś po tej cenie?
- Core-satellite (70–80 proc. rdzenia, 20–30 proc. okazji) i realna dywersyfikacja do 20–25 pozycji ograniczają straty.
Najczęściej zadawane pytania
Jak zachować się w czasie krachu na giełdzie?
Według Michała Stanka przy długim horyzoncie krach jest okazją do dokupienia, a nie sygnałem do ucieczki. Warunkiem jest zapas gotówki i brak dźwigni „pod korek”, tak by nie być zmuszonym do zamykania pozycji.
Dlaczego fundusz inwestycyjny zamyka się na nowe wpłaty?
Robi to, gdy nowych pieniędzy nie da się sensownie zainwestować, zwłaszcza na płytkim rynku małych spółek – chroni to obecnych uczestników.
Czym jest kotwiczenie na cenie?
To błąd poznawczy polegający na przywiązaniu do ceny zakupu lub wyznaczonego celu, choć rynek o tych poziomach nie wie. Gość radzi zadać sobie pytanie, czy kupiłoby się dany walor dziś po bieżącej cenie.
Ile spółek powinien mieć w portfelu inwestor indywidualny?
Zdaniem gościa nie jedną, ale też nie więcej niż 20–25 pozycji z różnych sektorów. Powyżej tego progu dywersyfikacja przestaje przynosić realne korzyści.
Czytaj też
- Time in the market: dlaczego łapanie dołków się nie opłaca? – Tomasz Trela
- Jak nie stracić wszystkiego? Brutalnie szczere lekcje od zarządzającego funduszem
- Jak myśli zawodowy inwestor? Bartek Szyma o hossie AI i swoim portfelu
- Samodzielne inwestowanie na giełdzie w 2026 roku: jak budować portfel
- Psychologia inwestowania: Ludwik Sobolewski o deficycie zaufania
- Jak Wykorzystać Panikę na Giełdzie? Strategia Gry na Otwarcie Rynku [Case Study]
Zobacz całą rozmowę na kanale YouTube @ZYSKOWNASTRONA:
Nagrano w studiu podcastowym Everstream w Warszawie.












