Podcast o inwestowaniu i giełdzie. Nowa rozmowa co tydzień.Najnowsze odcinki    Kody dla widzów
Rynki
Wczytuję notowania…
TradingViewPełne notowania na TradingView

Ile gotówki trzymać w domu? Radek Pogoda o blackoucie i kryzysie

Radek Pogoda w podcaście Zyskowna Strona o gotówce i złocie na czarną godzinę

Gościem podcastu Zyskowna Strona był Radek Pogoda – praktyk sprzedaży B2B i główny konsultant w B2B PRO, który na co dzień pracuje z małymi i średnimi polskimi przedsiębiorcami, a wcześniej był związany z IBM. Z prowadzącym, Sebastianem Dubinieckim, rozmawia o tym, ile gotówki trzymać w domu na wypadek blackoutu lub kryzysu, gdzie schować pieniądze i złoto oraz jak zabezpieczyć majątek, gdy Polska przestanie uchodzić za bezpieczny rynek. Rozmowa została nagrana jesienią 2026 roku.

Artykuł przedstawia opinie gościa podcastu. Nie jest rekomendacją inwestycyjną.

Dlaczego w kryzysie największym wrogiem jest sąsiad?

Punkt wyjścia rozmowy jest prosty: finanse inwestora bywają poukładane świetnie – konto IKE, poduszka finansowa na lokacie, firma, która się kręci. Tylko że w blackoucie bankomat nie wypłaci, karta nie przejdzie, a telefon staje się bezużytecznym gadżetem. Liczy się wyłącznie to, co masz przy sobie i w domu.

Radek Pogoda zwraca uwagę na rzecz, o której rzadko się mówi. Jeśli jako jedyny w bloku masz zapasy, generator na balkonie i wodę, pierwsze pytanie brzmi: kto o tym wie i jak twarde są twoje drzwi.

W sytuacji prawdziwego zagrożenia twoim największym wrogiem staje się twój sąsiad – człowiek, który nie ma czego dać dziecku, nie ma wody i nie ma pieniędzy, bo jego oszczędności zostały za elektroniczną ścianą.

Gość przypomina też marzec 2020 roku, gdy łańcuchy dostaw działały, a mimo to sklepy opustoszały. Przytacza dane o wzroście sprzedaży papieru toaletowego o 734%; według firmy NCSolutions w USA w najgorętszych dniach, 11–12 marca 2020 r., skok sięgał nawet 845%. Run na banki zna każdy inwestor – run na makaron, ryż i chusteczki to ten sam mechanizm.

Na co się przygotować? Trzy scenariusze

Zamiast się „zaszczuwać”, gość proponuje zacząć od pytania: na co właściwie mam się przygotować. Wyróżnia trzy sytuacje:

  • Pełnoskalowa wojna w Polsce: jego zdaniem jedynym sensownym planem jest wtedy „wylogować się z Europy” – i to zanim zrobi się tłoczno.
  • Zdarzenie okołowojenne: powtórka z Przewodowa (w listopadzie 2022 r. zginęło tam dwóch Polaków), na którą tym razem reagują agencje ratingowe, banki, giełda i dostawcy. Złoty jest inaczej wyceniany, inwestorzy wstrzymują budowy hal, a dostawy idą do Rumunii czy Bułgarii.
  • Blackout lub paraliż infrastruktury: kilka dni bez prądu, bankomatów i zasięgu. Przykład z 28 kwietnia 2025 r.: Hiszpania i Portugalia (na krótko także fragment południowej Francji), czyli dziesiątki milionów ludzi bez prądu przez wiele godzin.

Radek Pogoda uważa, że Polska „leci na totalnym farcie”. Przez ostatnie lata było kilka sytuacji, które logicznie powinny zmienić postrzeganie kraju jako bezpiecznego rynku, a magazyny pod Łodzią, Kutnem czy Katowicami nadal się budują, a nie przenoszą pod Lipsk czy Liberec. Do tego rozjazd między narracją wojenną a rynkami: amerykański S&P 500, jak zauważa gość, w sierpniu bił rekordy mimo udziału USA w konfliktach.

Co mieć w domu na blackout? Zasada 6 dni

Gość nie namawia do kupowania wojskowych racji żywnościowych za dziesiątki tysięcy złotych. Jego osobisty cel to możliwość niewychodzenia z mieszkania przez 6 dni. Lista jest przyziemna:

  • Suche jedzenie: ryż, makaron, puree w proszku, sosy i kostki rosołowe – przesypane do szczelnych słoików, schowane np. w skrzyni łóżka.
  • Woda: zgrzewki rotowane na bieżąco i puste zbiorniki z kranikiem, które napełnia się, gdy pojawi się komunikat o zagrożeniu (plus wanna zimnej wody).
  • Gotowanie: dwupalnikowa kuchenka turystyczna i zapas kartuszy z gazem – z jednym kartuszem przećwiczonym przez całą rodzinę.
  • Higiena: mokre chusteczki dokładane do koszyka co tydzień–dwa, żeby zawsze były świeże.
  • Łączność: radio na baterie (radio w smartfonie to zwykle aplikacja, która potrzebuje sieci) i para krótkofalówek, najlepiej z wejściem na słuchawkę.

Najważniejsza rada dotyczy tempa: nie robić wszystkiego naraz, jak noworocznego postanowienia. Zapasy buduje się stopniowo, a spokój bierze się z tego, że pewne rzeczy masz przemyślane i przećwiczone.

Ile gotówki trzymać w domu? Zasada 5 tys. + 1 tys. na osobę

Na pytanie o kwotę Radek Pogoda odpowiada bez wahania. W sytuacji zagrożenia cenniki przestają mieć znaczenie, więc liczy się gotówka w ręku:

Zasada jest brutalnie prosta: 5 tysięcy plus tysiąc na każdą osobę. Jeśli w domu są cztery osoby, w domu musi być 9 tysięcy złotych w gotówce – i mam w nosie spready i inflację.

Kilka szczegółów, które robią różnicę:

  • Nominały: nie jedna „buła”, tylko miks – kilka banknotów 500 zł i reszta w drobniejszych.
  • Porcje: 5 tys. zł jako kapitał bazowy plus po tysiącu dla każdego członka rodziny, na wypadek gdybyście musieli się rozdzielić.
  • Koszt alternatywny: zdaniem gościa, jeśli stać cię na inwestowanie, to 9 tys. zł, które nie pracuje, jest naprawdę małym problemem.

Do tego waluta. Gość przypomina obrazki z Ukrainy i Rosji: walutą wymiany jest tam dolar, nie euro. Jeśli trzymać walutę obcą „na ucieczkę”, to dolary – w drobnych nominałach, a nie w setkach.

Gdzie schować pieniądze? Nie w sejfie

To chyba najbardziej zaskakujący fragment rozmowy. Sejf to pierwsze miejsce, którego ktoś będzie szukał, więc według gościa można w nim trzymać broń, ale niekoniecznie pieniądze.

Sejfu będą szukać. Za sejfem będą się rozglądać.

Zamiast tego proponuje kryjówki, które nie przyciągają uwagi – np. podwójnie zabezpieczoną kopertę przyklejoną za piankowym wygłuszeniem z tyłu pralki albo wolne miejsce w obudowie starszego telewizora. Piwnica, do której da się wejść „z buta”, nie nadaje się na zapasy ani na rzeczy wartościowe.

Złoto na czarną godzinę: sztabki, obrączki i pasek

W rozmowie wraca temat złota, ale z innej perspektywy niż inwestycyjna. Duże monety i sztabki dobrze przechowują wartość i łatwo je przewieźć, ale w sytuacji ucieczki potrzebne są małe porcje. Rozmówcy wspominają znajomych z Ukrainy, którzy na początku wojny wywozili majątek właśnie w sztabkach.

Najciekawszy patent gościa to małe damskie złote obrączki:

Dlaczego damskie? Bo zawsze możesz wyjąć jedną trzęsącą się ręką i powiedzieć: ta jest po mamie. Nikt tego nie zakwestionuje.

Logika jest prosta. Ktoś, kto wyjmuje srebrną monetę albo odłamuje gram ze złotej „czekoladki”, zdradza, że ma więcej – i zostanie przeszukany od stóp do głów. Obrączkę „po mamie” można oddać bez wzbudzania podejrzeń. Gość radzi przenosić je wszyte od spodu w zwykły, czarny lub szary pasek parciany. Do tego plecak ewakuacyjny, który wygląda cywilnie – żadnych moro i kamuflaży.

Majątek, GPW i plan B poza Europą

Drugi poziom przygotowań dotyczy większego majątku. Zdaniem gościa w scenariuszu, w którym Polska trafia na listę krajów przyfrontowych, polskie aktywa mogą mocno tracić, a na przykład amerykańskie spółki zbrojeniowe – zyskiwać. Dlatego proponuje traktować dywersyfikację jak złoto: odłożyć myślenie o spreadzie i np. 60–70% portfela zostawić na GPW, a resztę zaparkować poza Polską.

Ciekawe są też jego uwagi o nieruchomościach za granicą:

  • Sprawdź dojazd: mieszkanie w Turcji czy Dubaju jest bezużyteczne, gdy nie latają samoloty. Gość przypomina wybuch wulkanu w 2010 roku, przez który część zagranicznych delegacji nie dotarła na pogrzeb pary prezydenckiej po katastrofie smoleńskiej.
  • Pierwsza baza w zasięgu samochodu – a pierwszy wyjazd z dużego miasta czasem lepiej zaplanować na rowerach, bo rower jedzie, gdy samochody stoją w korku.
  • Plan B dalej od stolic: gość opowiada o miejscach w Azji, gdzie, jak twierdzi, działkę można kupić za ok. 15 tys. zł, a dom postawić za ok. 40 tys. zł.

Blackout nie musi przyjść z wojną. Rozmówcy wspominają powódź z września 2024 roku, gdy w Kotlinie Kłodzkiej przestały działać stacje bazowe telefonii komórkowej i część miejscowości została odcięta od łączności. Gość dodaje, że przy powodzi w 1997 roku najlepiej komunikowali się krótkofalowcy.

Czy kupować mieszkanie i co z kredytem hipotecznym?

Na mieszkanie dla siebie – jeśli chcesz zostać w danym miejscu, mieć blisko rodziców i wychowywać dzieci – Radek Pogoda mówi „kup”. Na mieszkanie inwestycyjne odpowiada inaczej:

Trzymaj gotówkę, czekaj na okazję. Ten rynek jeszcze nie dostał w palnik.

Jego zdaniem okazje pojawią się, gdy na rynek wyjdą ludzie, którzy po latach spłaty nie udźwigną kredytu. Proponuje też rozwiązanie rodzinne: zamiast odkupować mieszkanie od siostry w tarapatach, spłacić jej zaległość w zamian za udział w nieruchomości u notariusza.

Ostrzega przy tym kredytobiorców. Jeśli banki zaczną traktować Polskę jako kraj przyfrontowy, a ceny mieszkań spadną o 20–30%, bank może zażądać uzupełnienia zabezpieczenia kredytu. Warto więc przeczytać umowę kredytową i polisy (w tym klauzule wojenne) i mieć plan awaryjny – łącznie z dojrzałą decyzją, kiedy powiedzieć „stop” i nie ratować się kolejnym długiem.

Czerwona teczka i kopia zapasowa

Na koniec rzecz najbardziej przyziemna, ale przydatna nie tylko na wojnę – także na pożar czy awarię dysku. Gość radzi przygotować „czerwoną teczkę”: paszport z możliwie długą ważnością, kopie dyplomu, aktu własności mieszkania i polis – w wersji papierowej i jako skany w dwóch różnych chmurach (np. jednej związanej z telefonem i jednej płatnej).

Przypomina też starą zasadę informatyków – a przez lata pracował dla IBM: zanim zaczniesz grzebać w jedynej kopii danych, zrób dwie kopie tej kopii. Jego znajomy stracił w ten sposób 14 lat danych. I radzi wydrukować choć kilkanaście najważniejszych zdjęć dzieci, bo papier potrafi przetrwać więcej niż dysk.

Sebastian Dubiniecki spina to inwestorską metaforą: tak jak w inwestycjach stawiamy stop lossa, tak samo trzeba go postawić w życiu – i wiedzieć wcześniej, w którym miejscu kończy się zabawa na luzie.

Radek Pogoda jest też autorem nowej książki o współczesnej migracji – ok. 200 stron faktów podanych spokojnym językiem. Książkę można zamówić na stronie prawdaomigracji.pl.


Podsumowanie

  • Przygotowanie zaczyna się od pytania „na co?”: wojna, zdarzenie okołowojenne i blackout to trzy różne plany.
  • Zasada gotówki gościa: 5 tys. zł plus 1 tys. zł na osobę, w mieszanych nominałach – dla czteroosobowej rodziny 9 tys. zł.
  • Pieniędzy nie trzymaj w sejfie, który każdy będzie szukał; złoto na czarną godzinę – w małych porcjach, np. damskich obrączkach.
  • Cel minimum: 6 dni bez wychodzenia z domu – jedzenie, woda, kuchenka gazowa, radio na baterie i krótkofalówki.
  • Kredytobiorcy powinni przeczytać umowę i liczyć się z żądaniem uzupełnienia zabezpieczenia, a kopie dokumentów trzymać w dwóch chmurach.

Najczęściej zadawane pytania

Ile gotówki trzymać w domu na wypadek kryzysu?

Radek Pogoda stosuje zasadę 5 tys. zł plus 1 tys. zł na każdego domownika. Dla rodziny czteroosobowej daje to 9 tys. zł w gotówce, w mieszanych nominałach i podzielone na porcje.

Gdzie najlepiej schować gotówkę w domu?

Zdaniem gościa nie w sejfie, bo to pierwsze miejsce, którego szuka złodziej. Lepiej sprawdzają się kryjówki, które nie przyciągają uwagi, np. szczelna koperta przyklejona z tyłu pralki.

W jakiej formie trzymać złoto na czarną godzinę?

W małych porcjach. Duże monety i sztabki dobrze przechowują wartość, ale w sytuacji ucieczki lepiej mieć np. małe złote obrączki, które można oddać, nie zdradzając, że ma się więcej.

Na ile dni przygotować zapasy na blackout?

Gość przygotowuje się na 6 dni bez wychodzenia z mieszkania: suche jedzenie, woda w butelkach i zbiornikach, kuchenka turystyczna z kartuszami gazowymi, radio na baterie i krótkofalówki.

Czytaj też


Zobacz całą rozmowę na kanale YouTube @ZYSKOWNASTRONA:

Gdzie schować gotówkę i złoto na czarną godzinę? Radek Pogoda o kryzysie

Podcast zrealizowany w Studio Podcastowym Everstream.pl w Warszawie – profesjonalna realizacja Twojego podcastu.