Gościem audycji „Uczestnicy rynków” na kanale Zyskowna Strona był Hubert Świerczewski, znany w internecie jako Pankracy – twórca jednego z największych polskich kanałów o oszczędzaniu i inwestowaniu (ok. 200 tys. subskrypcji), współwłaściciel agencji YouTube marketingu Brandive i autor książki „Inwestokracja”. Z prowadzącym, Sebastianem Dubinieckim, rozmawiał o tym, jak pierwszy milion zgromadził przed 27. urodzinami – i dlaczego, jak twierdzi, nie zarobił go na giełdzie. Rozmowa została nagrana w 2026 roku, krótko po premierze jego książki.
Artykuł przedstawia opinie gościa podcastu. Nie jest rekomendacją inwestycyjną.
Skąd pierwszy milion przed 27. urodzinami?
Hubert Świerczewski od razu podaje liczby: pierwszy milion złotych zgromadził w sześć lat, przed 27. urodzinami, a rok później jego majątek wynosił ok. 1,5 mln zł. Do pierwszego miliona doszedł w ogromnej większości dzięki firmie, którą współprowadzi – agencji marketingowej. Dopiero później zaczął monetyzować markę osobistą przez współprace z firmami, przy czym – jak podkreśla – na swój kanał nie wpuszczał firm inwestycyjnych, a do premiery książki nie sprzedawał też własnych produktów.
Pieniądze głównie pochodziły z ciężkiej pracy, na pewno nie z inwestowania.
To odwrotność perspektywy większości gości kanału, którzy starają się żyć z rynku. Dla Pankracego kolejność jest prosta: najpierw zarobić pracą – na etacie albo we własnej firmie niezwiązanej z giełdą – a dopiero potem lokować oszczędności.
Dlaczego giełda nie służy do zarabiania pieniędzy?
Gość mówi wprost, że nigdy nawet nie próbował zarabiać na inwestowaniu. Inwestowanie traktuje jak narzędzie: z każdej książki i od każdego mentora słyszał, że majątek – duży albo wielopokoleniowy – buduje się przez kupowanie aktywów. Jego celem nie było jednak bycie wybitnym inwestorem, tylko realizacja finansowych ambicji.
- Pieniądze zarabia się pracą: rozwijając karierę albo prowadząc firmę.
- Rynek służy do lokowania kapitału: i ewentualnie jego pomnażania, a nie do szybkiego zarobku.
- Portfel daje opcje: ma pozwolić w przyszłości pracować mniej albo skupić się na rodzinie – jeśli tak zdecyduje.
Ekstremalne oszczędzanie: stare auto i telefon mamy
Sebastian Dubiniecki dopytywał o okres, który sam nazywa ekstremalnym oszczędzaniem. Gość przypomina konkrety: jeździł starym, dwudziestoparoletnim autem bez klimatyzacji, także wtedy, gdy miał już pierwszy milion na koncie, i korzystał ze starego telefonu mamy z pękniętą szybką, bo jego własny się zepsuł.
Nie uważa jednak, że stracił przez to młodość. Wiele krajów zwiedził autostopem, z namiotem i plecakiem – m.in. Bałkany, Gruzję i Turcję. Przede wszystkim dużo wtedy pracował, więc na drogie przyjemności i tak nie miał czasu.
Mógłbym sobie kupić lepszy samochód i co? Stałby pod blokiem, bo nie mam czasu.
Zasadą jest życie poniżej swoich możliwości i stopniowe podnoszenie standardu: z komunikacji miejskiej na stare auto, ze starego auta na normalny samochód – „półeczkę wyżej”, a nie na taki, na jaki go stać. Według gościa inwestorzy, z którymi pracował na rynku nieruchomości, bardzo cenili to, że ktoś z milionem na koncie nadal żyje skromnie. Dodaje też, że Porsche kupione za pierwszą bańkę zostawia pytanie: na co potem robić upgrade?
Kup i zapomnij: horyzont inwestycyjny Pankracego
Horyzont inwestycyjny gościa jest bardzo długi. Zamiast hasła „kup i trzymaj” woli „kup i zapomnij”: pieniądze ulokowane na giełdzie i w innych inwestycjach są dla niego nie do ruszenia. Nie posiada akcji pojedynczych spółek – inwestuje pasywnie.
Na pytanie o największy błąd odpowiada, że nie ma inwestycji, na której straciłby pieniądze. Krypto, akcje, obligacje, nieruchomości i metale szlachetne są na plusie. Od razu zaznacza jednak, że to nie zasługa wybitnych umiejętności, tylko długiego horyzontu i dobrego okresu na rynkach – inwestuje od ok. siedmiu lat, w czasie, gdy rynki głównie rosły.
- Fundusze indeksowe zamiast ETF-ów: zaczynał ok. 2019 roku od funduszy indeksowych, bo nie umiał obsługiwać rachunku maklerskiego. Dziś wybrałby tańsze ETF-y.
- IKE na obligacje: pierwsze IKE założył w banku na obligacje, co uważa za błąd. Zwolnienie z podatku najbardziej się opłaca przy bardziej ryzykownych, a więc potencjalnie bardziej dochodowych aktywach.
- Za duże ryzyko: niemal cały kapitał pożyczył na inwestycję nieruchomościową (część na procent, część za udział w zyskach). Zarobił, ale przyznaje, że mógł to być błąd, którego nie zobaczył tylko dzięki szczęściu.
Gość dodaje, że jest psychicznie i portfelowo przygotowany na gorsze czasy, a ryzyko dopasowuje do swojego temperamentu i możliwości.
„Inwestokracja”: oszczędzanie, inwestowanie, zarabianie
Książka „Inwestokracja” – jak podkreśla autor – nie jest książką o inwestowaniu, tylko o tym, jak mieć więcej pieniędzy. Nazwa łączy słowa „inwestowanie” i „Pankracy”. Kolejność rozdziałów jest nietypowa:
- Oszczędzanie: każde pieniądze można przepuścić, więc najpierw potrzebny jest prosty system, dzięki któremu coś zostaje na koniec miesiąca – choćby 100 zł z wyciętej subskrypcji.
- Inwestowanie małych kwot: nie po to, żeby się wzbogacić, tylko żeby zbudować nawyk i nauczyć się rynku, zanim w grę wejdą duże pieniądze i duże emocje.
- Zarabianie: gdy fundamenty są gotowe, przychodzi czas, żeby „polać ognisko benzyną” – zwiększyć dochody. Ile, zależy od celów: spokojne życie wymaga mniej, Porsche czy wolność finansowa – znacznie więcej.
Wolność finansowa to stan, w którym dochód z majątku pokrywa wydatki i praca staje się wyborem, a nie koniecznością.
Czego nie robić jako początkujący inwestor?
Prowadzący i gość są zgodni co do pierwszej zasady: trzymać się z dala od instrumentów lewarowanych. Dźwignia finansowa (lewar) pozwala obracać kwotą wielokrotnie większą niż własny kapitał, więc równie szybko pomnaża zyski, co straty. Sebastian Dubiniecki dodaje, że część jego widzów traci pieniądze na Forexie w tajemnicy przed żonami.
Pankracy idzie dalej i – jak sam przewiduje – wywoła tym burzę w komentarzach: jego zdaniem próby dorobienia się na rynkach finansowych nie są dobrym pomysłem dla większości osób. Nie twierdzi, że to niemożliwe, ale uważa, że inne drogi są prostsze, szybsze i mają większą szansę powodzenia.
Inwestowanie powinno przypominać oglądanie schnącej farby albo rosnącej trawy.
Inwestowanie nie powinno być hobby ani rozrywką. Gość porównuje je do młotka: nie bawi się nim, bo skończyłoby się na uderzeniu w palec – bierze go do ręki tylko wtedy, gdy trzeba wbić gwóźdź.
Kto powinien inwestować aktywnie?
Pankracy widzi dwie grupy, dla których aktywne inwestowanie w pojedyncze spółki ma sens – najlepiej, gdy oba warunki są spełnione jednocześnie:
- Pasjonaci: osoby, dla których analiza spółek stała się hobby. Jeśli ktoś to lubi, niech robi – choć zdaniem gościa nie jest to najszybsza droga do majątku.
- Posiadacze dużego kapitału: przy kilku czy kilkunastu milionach złotych pokonanie rynku przekłada się na realne pieniądze. Przy portfelu 10 tys. zł ten sam wynik nie zmieni życia.
Jako przykład osoby spełniającej oba warunki gość podaje Michała Szafrańskiego, który – jak mówi – ograniczył codzienną działalność, ma czas i kapitał zarobiony na własnym biznesie. Dla większości osób chcących dojść do pieniędzy aktywne inwestowanie ma według Pankracego zbyt wysoki koszt alternatywny: ten czas lepiej przeznaczyć na zwiększanie zarobków.
Podsumowanie
- Pankracy zgromadził pierwszy milion złotych w sześć lat, przed 27. urodzinami, głównie dzięki pracy we własnej agencji, a nie inwestowaniu.
- Fundamentem budowania majątku jest dla niego życie poniżej możliwości i stopniowe podnoszenie standardu.
- Rynek traktuje jako miejsce do lokowania kapitału, a nie do zarabiania; inwestuje pasywnie według zasady „kup i zapomnij”.
- Jego błędy to głównie drogie rozwiązania na starcie (fundusze indeksowe, IKE na obligacje) i zbyt duże ryzyko w inwestycji nieruchomościowej.
- Aktywne inwestowanie ma sens według niego głównie dla pasjonatów i osób z dużym kapitałem.
Najczęściej zadawane pytania
Jak Pankracy zarobił pierwszy milion?
Głównie dzięki pracy w agencji marketingowej, którą współprowadzi, a później także dzięki monetyzacji marki osobistej. Milion zgromadził w sześć lat, przed 27. urodzinami, przy bardzo skromnym stylu życia.
Czy Pankracy inwestuje w pojedyncze spółki?
Nie. W rozmowie mówi, że nie ma akcji pojedynczych spółek i inwestuje pasywnie, z bardzo długim horyzontem.
Od czego zacząć budowanie majątku według książki „Inwestokracja”?
Od oszczędzania, czyli prostego systemu, dzięki któremu coś zostaje na koniec miesiąca. Potem przychodzi inwestowanie małych kwot dla nauki, a na końcu zwiększanie zarobków.
Czy warto zarabiać na rynku Forex?
Zdaniem obu rozmówców początkujący inwestor powinien trzymać się z dala od instrumentów lewarowanych, takich jak Forex czy CFD. Pankracy uważa, że dla większości osób inne drogi do pieniędzy są prostsze i skuteczniejsze.
Czytaj też
- Inwestowanie pasywne czy aktywne? Radosław Chodkowski o 10% rocznie
- Wielkie kłamstwo „pasywnego” inwestowania i pułapka ETF-ów
- Time in the market: dlaczego łapanie dołków się nie opłaca? Tomasz Trela
- Jak zacząć inwestować na giełdzie? Tomasz Trela o złudzeniach inwestorów
Zobacz całą rozmowę na kanale YouTube @ZYSKOWNASTRONA:
Podcast zrealizowany w Studio Podcastowym Everstream.pl w Warszawie – profesjonalna realizacja Twojego podcastu.















