Gościem podcastu Zyskowna Strona jest Tomasz Trela – inwestor z wieloletnim doświadczeniem, specjalista od rynku opcji, były zarządzający funduszem inwestycyjnym, twórca Uniwersytetu Inwestycyjnego i autor kanału YouTube. Z prowadzącym Sebastianem Dubinieckim rozmawia o tym, jak zacząć inwestować na giełdzie bez złudzeń: dlaczego krótkoterminowe ruchy kursów są w dużej mierze losowe, skąd biorą się „cudowne” wyniki systemów inwestycyjnych i dlaczego dywersyfikacja nie zawsze chroni tak, jak myślimy. To pierwsza część rozmowy nagranej w 2026 roku.
Artykuł przedstawia opinie gościa podcastu. Nie jest rekomendacją inwestycyjną.
Jak Tomasz Trela trafił na rynek kapitałowy?
Zaczęło się od kryzysu finansowego 2008 roku. Tomasz Trela pracował wtedy w dużej spółce, która – jak wiele polskich firm – poniosła straty na opcjach walutowych. Firmy zabezpieczały się przed ruchami kursów, ale często z dużą dźwignią; gdy złoty gwałtownie osłabł, straty okazały się ogromne, a w wielu spółkach zmieniały się zarządy i rady nadzorcze. W rozmowie gość mówi o spadku dolara – w rzeczywistości problemem było gwałtowne osłabienie złotego wobec euro i dolara, które uderzyło w firmy wystawiające tzw. toksyczne opcje.
Zacząłem się zastanawiać, co to są te opcje, że to tak potężny instrument, który potrafi w ciągu kilku dni skasować radę nadzorczą, zarząd i połowę dyrekcji.
Wcześniej gość zajmował się zupełnie czymś innym: z wykształcenia jest dziennikarzem, pracował w public relations i public affairs, pisał jako freelancer m.in. dla „Przekroju” i „Rzeczpospolitej”. Jak podkreśla, dziennikarstwo uczy zdobywania informacji, krytycznego myślenia i wyciągania wniosków – czyli umiejętności przydatnych także inwestorowi.
Pierwsze kroki: 5000 zł stracone w miesiąc
Pierwsza przygoda z rynkiem skończyła się utratą 100% kapitału. Było to ok. 5000 zł (około 2009 roku), które trafiły do brokera CFD i zniknęły mniej więcej w miesiąc. CFD (kontrakty na różnice kursowe) to instrumenty pochodne z dźwignią, na których – według danych KNF – większość klientów detalicznych traci.
Gość uważa, że szybka strata na starcie bywa mniej groźna niż szybki zysk:
- Strata na początku: zwykle dotyczy małej kwoty, uczy pokory i zmusza do nauki.
- Duży zysk na początku: daje złudzenie genialności. W ostatnich latach wystarczyło kupić cokolwiek związanego z AI, by mieć 100% zysku w rok – nawet przy bardzo słabej strategii.
Dwa największe złudzenia początkujących inwestorów
Złudzenie pierwsze: da się przewidzieć rynek w perspektywie tygodnia czy miesiąca. Zdaniem gościa krótkoterminowe ruchy kursów są w dużej mierze losowe. Odwołuje się do koncepcji błądzenia losowego (ang. random walk), spopularyzowanej przez książkę Burtona Malkiela „A Random Walk Down Wall Street” – zgodnie z nią kolejne zmiany cen są trudne do przewidzenia. Spółki inwestują w perspektywie lat, a inwestorzy oczekują zwrotu po kwartale – to rozjazd, który rodzi rozczarowania.
Złudzenie drugie: istnieje jeden magiczny system. Około 15 lat temu trwała moda na tzw. black boxy – kupowane w internecie systemy, które „wypluwały” np. listę 10 najlepszych spółek na miesiąc. Gość sam je kupował i próbował projektować własne.
Nie ma jednego magicznego systemu. To tak, jakby ktoś zapytał o jeden uniwersalny przepis na dobry biznes.
Skąd biorą się „rewelacyjne” wyniki w marketingu?
Tomasz Trela opisuje mechanizm, który jest klasycznym przykładem tzw. błąd przeżywalności (ang. survivorship bias):
- Zakłada się kilka–kilkanaście małych portfeli i inwestuje w bardzo ryzykowne aktywa.
- Po roku część portfeli bankrutuje – znikają.
- Proces powtarza się przez kolejne lata.
- Po kilku latach zostaje jeden–dwa portfele z imponującym wynikiem i to one trafiają do materiałów sprzedażowych.
Wyniki są prawdziwe, ale nie mówią nic o skuteczności metody.
Czy da się wygrać z rynkiem? Teorie spiskowe kontra wiedza
Część inwestorów wierzy, że rynkiem steruje wąska grupa instytucji i „szary Kowalski” nie ma szans. Gość nazywa to bzdurą: rynek jest dziś rozproszony, a inwestorzy indywidualni są mocno zaangażowani. Przewaga profesjonalistów to przede wszystkim wiedza – np. o zależności między stopami procentowymi a wyceną akcji (gdy stopy są niskie, działa zasada TINA – „there is no alternative”, czyli brak alternatywy dla akcji).
Jak więc zacząć? Rady gościa:
- Od razu prawdziwe pieniądze: konto demo nie uczy emocji. Wystarczy np. 1000 zł – dzięki akcjom ułamkowym można kupić fragment spółki.
- Równolegle solidne podstawy: program CFA (Chartered Financial Analyst – międzynarodowa certyfikacja analityków finansowych) jako źródło wiedzy, niekoniecznie z egzaminem. Prowadzący dodaje materiały do egzaminu na doradcę inwestycyjnego lub maklera.
- Przygotowanie na rozczarowanie: sama teoria nie przekłada się na wyniki. Dopiero na niej buduje się praktyczną wiedzę, np. o związku przepływów pieniężnych z operacji z kursem akcji.
W internecie jest 100% wiedzy. Tylko co innego znaleźć fragmenty odpowiedzi, a co innego poukładać je w logiczną całość.
Zdaniem gościa płatne kursy nie dają „tajnej wiedzy”, lecz strukturę i priorytety – mogą skrócić naukę z kilku lat do kilku miesięcy, ale nie zastąpią czasu spędzonego na rynku. Rozmówcy przywołują też dane KNF: w 2025 roku 72,2% aktywnych klientów rynku Forex/CFD poniosło stratę, a łączne straty tracących klientów wyniosły ok. 2,68 mld zł (przy ok. 0,74 mld zł zysków pozostałych).
Horyzont inwestycyjny: kwartał czy 300 lat?
Tomasz Trela nie wypłaca pieniędzy z giełdy – jak mówi, od kilkunastu lat nie wypłacił ani złotówki. 100% bieżących dochodów czerpie z działalności pozagiełdowej (edukacja, konsulting), a nadwyżki dopłaca do portfela, by wzmacniać efekt procentu składanego. Majątek buduje w ramach fundacji rodzinnej, z horyzontem – jak sam mówi – 300 lat. Według gościa jej zasady przewidują, że każde pokolenie może skonsumować tylko część majątku, a resztę musi reinwestować.
Długi horyzont nie oznacza trzymania tych samych akcji przez dekady. Celem jest bycie stale zainwestowanym w najlepsze spółki, jakie da się znaleźć – a ta lista się zmienia. Zgodnie z zasadą „time in the market beats timing the market” liczy się obecność na rynku, a nie trafianie w momenty.
Z różnic horyzontów – od traderów patrzących na 5 minut po fundusze majątkowe o nieskończonym horyzoncie – wynika w dużej mierze losowość krótkoterminowych ruchów cen.
Korekta to nie panika: lekcja z butelki wina
Korekta to spadek ceny aktywa, które wcześniej wzrosło zbyt mocno i zbyt szybko w stosunku do wyników. Zdaniem gościa wielu inwestorów traktuje każdą korektę jak katastrofę. Jako przykład podaje Dino Polska – w momencie nagrania kurs spółki był o ok. 40–50% niżej od szczytów, a według Tomasza Treli to głównie mniej doświadczeni inwestorzy indywidualni sprzedają akcje w dołku.
Gdy ulubione wino tanieje o 30%, nie sprzedajesz butelek kupionych wcześniej – idziesz dokupić skrzynkę. Pod warunkiem, że wiesz, że to dobry produkt.
Różnica polega na tym, że spółki się zmieniają. Dlatego trzeba je rozumieć jak najgłębiej – tylko wtedy przy 40-procentowym spadku da się ocenić, czy to przejściowy gorszy kwartał, czy trwałe pogorszenie biznesu.
Czy dywersyfikacja sektorowa chroni portfel?
Portfel gościa to 10–11 spółek, obecnie z jednego sektora. Jak podkreśla, to nie założenie, lecz efekt: szuka najlepszych spółek na świecie, a dziś akurat pochodzą one z jednej branży.
| Podejście | Co zyskujesz | Czym płacisz |
| Najlepsze spółki bez względu na sektor | potencjalnie najwyższe zyski | wyższa zmienność, koncentracja ryzyka |
| Dywersyfikacja sektorowa „na siłę” | nieco niższa zmienność | według gościa – rezygnacja z części zysków |
Zdaniem Tomasza Treli rynki są dziś silnie skorelowane, więc w bessie spadają niemal wszystkie spółki, a dywersyfikacja sektorowa ogranicza zmienność tylko nieznacznie. Kluczowe pytanie brzmi: jaki jest Twój cel? Fundusz emerytalny musi ograniczać wahania, ale inwestor działający własnym kapitałem i z bardzo długim horyzontem może zaakceptować nawet 40-procentowe obsunięcie portfela.
Dlaczego odszedł z funduszu?
Gość założył i prowadził fundusz w Luksemburgu, ale zrezygnował z zarządzania cudzymi pieniędzmi. Powód: presja klientów przy każdej korekcie sprawiała, że zaczął podejmować decyzje pod ich samopoczucie, a nie pod wynik. Jak mówi, na własnym kapitale osiąga lepsze wyniki niż w funduszu.
Inwestowanie – zdaniem gościa – nie powinno zajmować dużo czasu; jeśli zajmuje, to często objaw overtradingu. Porównanie inwestowania do obserwowania schnącej farby czy rosnącej trawy przypisuje Warrenowi Buffettowi – w rzeczywistości to słowa ekonomisty Paula Samuelsona.
Na zarzut, że ok. 90% inwestorów przegrywa z benchmarkiem, gość odpowiada, że to dobra wiadomość: w każdej dziedzinie wyróżnia się mniejszość, a pozostali stoją po drugiej stronie Twoich transakcji.
Podsumowanie
- Krótkoterminowe ruchy kursów są w dużej mierze losowe – zdaniem gościa nie da się na nich konsekwentnie zarabiać.
- Nie istnieje jeden magiczny system; imponujące wyniki w marketingu często wynikają z błędu przeżywalności.
- Najlepiej zacząć od małej kwoty prawdziwych pieniędzy i równolegle budować solidne podstawy finansowe (np. materiały CFA).
- Długi horyzont nie oznacza trzymania tych samych akcji – chodzi o stałe posiadanie najlepszych spółek.
- Dywersyfikacja ma sens tylko wtedy, gdy wynika z Twojego celu inwestycyjnego.
Najczęściej zadawane pytania
Jak zacząć inwestować na giełdzie według Tomasza Treli?
Od małej kwoty prawdziwych pieniędzy, np. 1000 zł, zamiast konta demo. Równolegle warto zdobywać podstawową wiedzę finansową, np. z materiałów programu CFA.
Czy da się przewidzieć ruchy giełdy w perspektywie tygodnia?
Zdaniem gościa nie – krótkoterminowe ruchy kursów są w dużej mierze losowe, co opisuje koncepcja błądzenia losowego. Zyski buduje się w perspektywie lat, a nie tygodni.
Ilu inwestorów traci na CFD w Polsce?
Według danych KNF w 2025 roku stratę poniosło 72,2% aktywnych klientów rynku Forex/CFD. Łączne straty tracących klientów wyniosły ok. 2,68 mld zł.
Czy portfel z jednego sektora to zły pomysł?
Nie musi być. Tomasz Trela uważa, że przy silnej korelacji rynków dywersyfikacja sektorowa niewiele obniża zmienność, a może ograniczać zyski – decyzja zależy od celu i tolerancji na wahania.
Czytaj też
- Samodzielne inwestowanie na giełdzie w 2026 roku: jak budować portfel
- Wielkie kłamstwo „pasywnego” inwestowania i pułapka ETF-ów
- Jak nie stracić wszystkiego? Lekcje od zarządzającego funduszem
- Time in the market: dlaczego łapanie dołków się nie opłaca? (część 2 rozmowy)
- Klimat inwestycyjny w Polsce 2026: czy to dobry moment na start?
Zobacz całą rozmowę na kanale YouTube @ZYSKOWNASTRONA:
Nagrano w studiu podcastowym Everstream w Warszawie.















[…] Time in the market: dlaczego łapanie dołków się nie opłaca? Tomasz Trela Jak zacząć inwestować na giełdzie? Tomasz Trela o złudzeniach inwestorów Cena złota w 2026: czy będzie tania okazja i kiedy 8000 $ za uncję? Niemiecka […]