Jak Nie Stracić Wszystkiego? Brutalnie Szczere Lekcje od Zarządzającego Funduszem

Tomasz Piwoński

W świecie, gdzie spektakularne zyski często kończą się równie spektakularną katastrofą, Tomasz Piwoński, założyciel funduszu Solution One, od 10 lat nie zanotował stratnego roku. W szczerej rozmowie zdradza, co odróżnia profesjonalistę od skazanego na porażkę spekulanta i dlaczego największym wrogiem tradera nie jest rynek, lecz on sam – a konkretnie, jego konto maklerskie.

Gdy rynek zalewa fala euforii lub paniki, a znani spekulanci w ciągu kilku dni tracą fortuny, pojawia się pytanie: jak przetrwać? Tomasz Piwoński, którego inicjały (TP – Take Profit) stały się dla wielu synonimem zysków, podaje na to zaskakująco prostą, choć dla wielu trudną do wdrożenia, receptę.

Grzech Główny Spekulanta: Wszystkie Jajka na Jednym Koncie

Komentując głośną ostatnio stratę innego znanego gracza, Piwoński stawia jednoznaczną diagnozę. Błąd jest zawsze ten sam: trzymanie całego kapitału spekulacyjnego na jednym rachunku.

„Wydaje mi się, że Rafał [Zaorski] zrobił ten sam błąd, który zrobił, jak się wywalił na ropie. Trzymał wszystko na jednym koncie, obstawił na jednym koncie i popłynął na jednym koncie” – analizuje Piwoński.

Jego zdaniem, fizyczne rozdzielenie środków i trzymanie na koncie spekulacyjnym tylko niewielkiej części aktywów to absolutna podstawa. To mechaniczny bezpiecznik, który chroni przed największym zagrożeniem – pokusą, by w decydującym momencie postawić wszystko na jedną kartę. „Jak nie mam tych pieniędzy na tym koncie, no to tego nie zaryzykuję” – mówi wprost.

Analiza Rzeczywistości, czyli Jak Myśli Profesjonalista

Piwoński dystansuje się od klasycznych metod analitycznych. Zarówno analizę techniczną, jak i fundamentalną w podręcznikowym wydaniu uważa za mało skuteczne na płynnych, globalnych rynkach. Jego metoda to „analiza rzeczywistości” i „łączenie kropek”.

  • Gra pod jeden czynnik: Zamiast budować skomplikowane modele, szuka jednego, kluczowego czynnika, którego rynek jeszcze w pełni nie wycenił.
  • Intuicja i szybkość: Kiedy wpada na jakiś pomysł – np. łącząc ruchy polityków z potencjalnymi reakcjami rynku – działa natychmiast. „Ja muszę od razu to kupić albo sprzedać, bo jest duża szansa, że wielu inwestorów na całym świecie w tym momencie wymyśla coś podobnego” – wyjaśnia.
  • Zmienność jako przyjaciel: W przeciwieństwie do wielu, uwielbia dużą zmienność. To w okresach silnych trendów, a nie w nudnych, bocznych ruchach („choppy market”), zarabia się najwięcej.

Psychologia, Hedging i Nietypowe Stop Lossy

Kluczem do sukcesu jest jednak praca nad własną psychiką. Piwoński przyznaje, że bycie „zakładnikiem pozycji” to ogromne ryzyko. Aby odzyskać obiektywizm, stosuje kosztowny, ale skuteczny trik: zamyka pozycję tylko po to, by „wyczyścić umysł”, nawet jeśli za chwilę ma ją otworzyć ponownie.

Jego podejście do zleceń obronnych również jest niekonwencjonalne. Zamiast umieszczać stop lossy pod oczywistymi wsparciami, gdzie polują na nie duzi gracze, szuka „randomowych” poziomów, w których nikt inny by ich nie postawił. To sposób na uniknięcie typowych rynkowych pułapek.

Największe Zagrożenie? Nie Rynek, a Twój Broker

Paradoksalnie, Piwoński najbardziej obawia się nie ruchów cen, ale czynników, na które nie ma wpływu: bankructw brokerów, oszustw i fraudów. Przeżył ich kilka w latach 2014-2015, co nauczyło go ekstremalnej dywersyfikacji.

„Mamy kilkanaście, może kilkadziesiąt rachunków, gdzie leżą pieniądze. […] Nikt nie ma dostępu w jednym momencie do wszystkich rachunków, a już w szczególności do wszystkich pieniędzy” – ujawnia.

To twarda lekcja płynąca także z niedawnych doświadczeń – jak zakup akcji Gazpromu w dniu wybuchu wojny na Ukrainie. Choć teoretycznie przyniosły one ponad 100% zysku, dziś są zamrożone i wyceniane na zero. To pokazuje, że ryzyko kontrpartnera i ryzyko polityczne potrafią zniweczyć najlepszą nawet strategię rynkową.

Co Dalej na Rynkach?

Mimo chaosu, Piwoński widzi okazje. Stawia na:

  • Carry trading: Pozycje na parach walutowych takich jak funt/frank czy dolar/jen, które po dużych korektach mają potencjał do wzrostów.
  • Polska giełda: Uważa, że nasz rynek będzie w najbliższym czasie zachowywał się relatywnie lepiej niż rynki światowe i „nawet rzucając lotką do tarczy, da się upolować coś ciekawego”.

Jego historia to dowód na to, że w inwestowaniu przetrwanie jest ważniejsze niż maksymalizacja zysków. Dyscyplina, rygorystyczne zarządzanie ryzykiem i nieustanne kwestionowanie własnych przekonań to fundament, bez którego nawet największy talent polegnie w starciu z rynkiem.

Cała rozmowa dostępna jest na naszym kanale YouTube @ZYSKOWNASTRONA