Koniec „12-dniowej wojny”, słabnący dolar i gra pod obniżki stóp. Analityk o tym, co czeka rynki
Po tygodniach napięć, błyskawiczny konflikt na Bliskim Wschodzie zakończył się równie szybkim zawieszeniem broni. Rynki zareagowały euforią, a cena ropy gwałtownie spadła. Teraz uwaga inwestorów skupia się na wojnach handlowych i polityce Fedu, która pcha dolara w dół i może być potężnym magnesem dla polskiego rynku – analizuje Piotr Kuczyński, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion w rozmowie z Michałem Kryńskim.
Błyskawiczna wojna i ulga na rynkach
Jak zauważa Piotr Kuczyński, niedawny konflikt między Iranem a Izraelem i USA obnażył kilka faktów. Po pierwsze, pokazał niezwykłą skuteczność izraelskiego Mosadu, który precyzyjnie uderzał w cele w Iranie. Po drugie, ujawnił kompletną bezbronność Iranu w powietrzu. Mimo to, prezydent Donald Trump, po początkowych atakach bombowcami B2, wymusił zawieszenie broni. Powodem miał być bunt jego własnej bazy wyborczej („Maga”), która oczekiwała od niego polityki pokojowej, a nie rozpoczynania nowych wojen.
Reakcja rynków była natychmiastowa. Po okresie niepokoju, ale bez paniki, nastała euforia. Cena ropy WTI spadła z poziomów 78-79 dolarów do około 65-67 dolarów za baryłkę. Mimo to, analityk ostrzega, że rozejm nie będzie „wieczysty” – Izrael wciąż będzie dążył do zmiany reżimu w Teheranie, a Iran będzie jeszcze bardziej zdeterminowany, by zbudować bombę atomową.
Cła odroczone, rynki rosną
Kolejnym gorącym tematem, który jednak rynki zdają się lekceważyć, są wojny handlowe. Zbliża się koniec 90-dniowego moratorium na cła (8-9 lipca), jednak z Białego Domu płyną uspokajające sygnały. Administracja Trumpa sugeruje, że termin ten może zostać przedłużony, co giełdy przyjmują z optymizmem. Zdaniem Kuczyńskiego, rynki lekceważą przy tym długoterminowe ryzyko, jakim jest konflikt handlowy z Unią Europejską, której prezydent Trump „po prostu nienawidzi”.
Amerykańska gospodarka: słabe dane to dobre dane
Inwestorzy wrócili do gry pod hasłem „słabe dane to dobrze, bo Fed obniży stopy”. Słabsze odczyty z gospodarki USA, jak ostateczny, niższy odczyt PKB, nie budzą niepokoju, a wręcz nadzieję na luzowanie polityki monetarnej. Te nadzieje podsyca sam Donald Trump, który już szuka następcy Jerome’a Powella na stanowisku szefa Fedu. Chce on kogoś, kto będzie „gorliwie obniżać stopy procentowe” i będzie podatny na jego sugestie, co analityk porównuje do groźnego „modelu tureckiego”. Krótkoterminowo rynki się cieszą, dolar traci na wartości, a S&P 500 jest o krok od historycznych rekordów.
Polski rynek: Czy WIG20 przebije 3000 punktów?
Zdaniem Piotra Kuczyńskiego, dwa czynniki mogą wynieść warszawski indeks na nowe szczyty.
- Po pierwsze: Techniczne przebicie oporu na poziomie 2900 punktów.
- Po drugie (i ważniejsze): Postępująca słabość dolara.
Analityk tłumaczy, że silny złoty to „niezwykła przynęta” dla inwestorów zagranicznych. Mogą oni zarobić podwójnie: na wzroście cen akcji oraz na umocnieniu złotego względem dolara. W takim scenariuszu problemy polityczno-gospodarcze w Polsce schodzą na dalszy plan. Kuczyński wskazuje, że po przełamaniu przez kurs USD/PLN poziomu 3,65, następnym naprawdę poważnym wsparciem jest poziom 3,33.
Metale szlachetne: Złoto słabo, srebro z potencjałem
Na rynku metali szlachetnych sytuacja jest niejednoznaczna.
- Złoto: Jego sytuacja techniczna jest „zła”. Nie drożało w czasie wojny i nie reaguje na słabnącego dolara. Mimo to analityk podtrzymuje swoją długoterminową rekomendację, by 10-15% wolnych aktywów trzymać w fizycznym złocie jako zabezpieczenie na wypadek potężnego kryzysu.
- Srebro: Zdaniem Kuczyńskiego, na srebrze utrzymuje się sygnał kupna po wybiciu z konsolidacji. Teoretycznie otwiera to drogę nawet do poziomów 43-46 dolarów.










